
|
|
Tym razem uczestnicy Nocy Pingwinów postanowili utrzymać złowróżbne ptaki z dala od koni i spotkali się gdzie indziej, w tajemniczym ślimakoszczelnym schronie zabezpieczonym ze wszystkich stron rozsypanymi kryształami w klimatach orientalnych. Obecnych było kilku czcicieli pingwinów, obracających się w kręgach akademickich, finansjery, przemysłu samochodowego, literatury oraz sportu, którzy przybyli pomimo licznych obowiązków, kryzysów osobistych, niedwuznaczych propozycji ze strony mijanych po drodze przechodniów oraz pościgu służb porządkowych. W szczytowym momencie uroczystości podzielono się rytualnie Chlebem Pingwinów i oddano cześć piszczącemu pluszaczkowi.
W części oficjalnej wygłoszono przemówienie programowe nagrodzone oklaskami na leżąco. Podczas wolnych wniosków powstała inicjatywa wyprowadzenia pingwinów biegiem na ulice naszych miast. Przygotowania trwają. Stworzono także kilka dzieł plastycznych ku czci tych szlachetnych ptaków. Niestety, podczas tej części uroczystości wydarzył się nieszczęśliwy wypadek, w wyniku którego powstał barwny portret jednej z uczestniczek. Na zakończenie, część czcicieli pingwinów rozwieziono po domach a niektórych położono na miejscu.
A kto pingwina się nie boi, niech sobie podziuba. I wtedy zacznie się bać.
Na czworoboku atakuje pingwin przebrany za strusia. Uważajcie na jazdach.
http://www.myspace.com/babazula Roots Music / Muzyka psychodeliczna / Dub psychedelic, istanbul, uzay musikisi oriental space music Turcja.
Ile koników na obrazku? Na odpowiedzi od dziś do końca wakacji oczekujemy w komentarzach... Dla zwyciężców niecodzienna nagroda!

Nie ma już Diany, nie ma Mruka.
Stare czasy odeszły i nastały nowe.
W związku z tym zawieszamy felietonik, czekając aż pośród mieszkańców stajni pojawi się prawdziwa osobowość, chętna do dzielenia się swoimi poglądami...
A może odezwie się do nas ktoś z innych rejonów Polski? Tu oko nasze spogląda w stronę zachodnich rubieży... Podobno w jednym z leśnych ostępów kryją się tam dwa dość gadatliwe szetlandy... Ehm? Jest tam kto?
Konie! Lotne anioły szlachetnego serca
Ucieleśnienie wiatru, co wam igra w grzywie,
Och, kiedy wreszcie człowiek, wasz kat i morderca
Na wasz los w jego służbie spojrzy litościwie...
Kiedy wreszcie do rzeźni skończą się transporty
Przy których z ciężarówek krew strumieniem płynie?
Kiedy wreszcie skreślone z list zostaną sporty
Przez które nieraz jeździec i wierzchowiec ginie?
Kiedy wreszcie pokora zmieni serca podłe?
Kiedy w miejsce przemocy przyjdzie zaufanie?
Nie wiem, nie mam nadziei, ale wciąż się modlę
Żeby to było wkrótce. Amen, kurwa. Amen.
Te, co czekały, wreszcie się doczekały. Niech radują się Wasze serca:
Tym razem pod tytułem ŚWIADEK NAOCZNY. Proponujemy tworzenie natchnionych dwuwierszy wedle poniższego wzoru:
Widziałem [imię konia albo właścicielki/la] coś tam coś tam coś tam
Lecz/bo niestety coś tego coś tam coś tam coś tam.
Na przykład:
Widziałem Brodosa, co cwałował przez pola radośnie
Lecz niestety jego jeździec pozostał na sośnie
Widziałem Nelę co okiem łypie spod naczółka
Bo niestety pod brzuchem musi już mieć kółka.
| Widzialam Figaro, chyba byl bez nogi Bo niestety sie urwala z kawalkiem podlogi kala
2009-11-15 16:20 |
| Widziałem Nelę co okiem łypie spod naczółka Bo niestety pod brzuchem musi już mieć kółka. Karol
2010-10-30 16:52 |
| Widziałam Bahira rudego jak jesień Lecz niestety z oczu zniknął mi w lesie. Ala
2010-10-30 20:43 |
| Widziałem instruktorkę co stoi na placu Oczko żółte, twarz blada, widać jest na kacu Luzik
2010-10-30 22:08 |
| Widziałem Milucha, jak skakał przeszkody Niestety sam, bo Julka zleciała do wody Pysia
2010-10-31 20:09 |
| Widziałam dziś Tegro, kupił różowe buty na allegro Magda
2010-10-31 21:52 |
| Widziałam i Puce, biegała po krzakach bo Pani została w wysokich tatarakach bzyk
2010-10-31 21:54 |
| Widziałam i Kosa, brykał radośnie, bo jeg amazonka utkneła na sośnie Magda
2010-10-31 21:55 |
| Widziałam Hajmona, co ma czerep wielki Niestety, uszy małe. Pewnie od szabelki Pysia
2010-10-31 22:32 |
| Widziałam Mediatosa, jak czekał pod krzakiem A za nim jego jeździec podążał zygzakiem Obserwator zygzakowy
2010-10-31 22:36 |
| Widziałam Tusia - hasał pod Krosnem na szosie, Bo niestety kierowców plany miał on w nosie. Widziałam Tusia, co przeganiał po polu barana, Lecz niestety padł baran. Pyszna zabawa przerwana... Słyszałam leśniczego, co rzucał kurwami, Bo niestety miał kontakt z Tusia zębiskami. Widziałam Grackę, co na Tusia zerkała z wyrzutem, Bo niestety był kucem z sumienia wyzutem. Ruda S.
2010-11-06 18:28 |
| Widziałam Tusia - z drżeniem próbował ekspiacji, Bo niestety wkurzony leśnik chciał kastracji. Widziałam Grackę, co łeb zwiesiła w rozpaczy, Bo niestety z wałacha nic nie przyjdzie klaczy. Ruda S.
2010-11-06 19:10 |
| Widziałem jedną Rudą (i to \"S\") z Warszawy Co niestety nos wsadza w kucykowe sprawy Józef z Taboretu
2010-11-06 19:45 |
| Ten kto Tusia kastracją niecnie szantażuje Niestety jego zęby na sobie poczuje Józef z Taboretu
2010-11-06 19:51 |
| A jeśli ta osoba jego zeklnie brzydko Niestety do śladu zębów przybędzie kopytko Józef z Taboretu
2010-11-06 19:52 |
| Widziałem właśnie Tusia, co wierzgał, radosny Bo niestety zagnał Rudą na wierzchołek sosny Józef z Taboretu, oczywiście
2010-11-06 20:38 |
| Widziałam z sosny Tusia, jak zmykał, chabeta, Bo niestety zobaczył samochód lekweta. Ruda S.
2010-11-06 21:46 |
| Widziałam, jak leśniczy zmienił jednak zdanie, Bo niestety zbyt lubił szaszłyki baranie. Ruda S.
2010-11-06 21:55 |
| Widziałem także Grackę, zaszła veta z boku I w obronie kolegi ugryzła go w kroku Józef z Taboretu
2010-11-06 21:57 |
| Reasumując: Siedzi na sośnie kobieta, Leśniczy w domu, koń w lesie... A vet? Żal nam veta! Józef z Taboretu
2010-11-06 22:07 |
| Widziałam, jak Tuś z tarczą wracał w stajni progi, Lecz niestety z barana - kopytka a rogi... Ruda S.
2010-11-06 23:23 |
| Widziałam więc (to temat jak świat pewnie stary), Że niestety znów wina została bez kary. Ruda S.
2010-11-06 23:29 |
| Lepszy kuc niźli baran - darczyńca kotletu! Tako powiada Józef, mędrzec z Taboretu. Józef z Taboretu
2010-11-06 23:33 |
| Widzałem post testowy, Lecz niestety z oczu mi znikną w lesie... Test
2010-11-10 18:14 |
| Widziałam Józefa, co się giętkim chełpił piórem. Niestety często zwan był przez to koniokurem*. Czy ktoś widział to dziwo? Żal serce przenika, Że niestety brak tutaj wizji rysownika... *Por. krowokur (\"Tytus, Romek i A\'tomek\", księga VII) Ruda S.
2010-11-13 00:58 |
| Widziałem Ofelkę jak przyłożyła łbem w belkę, lecz twarda z niej sztuka i znów guza szuka. Kodi
2010-11-18 19:20 |
| Widziałem tego, kto wyzwał mnie od koniokura Lecz niestety została z niego tylko skóra Józef z Taboretu
2010-11-19 21:39 |
| Widziałam ci Józefa - szukał okulisty. Niestety, miał ze wzrokiem kłopot oczywisty. Ruda S.
2010-11-21 03:17 |
| Widziałem kiedyś Nelę jest szybka nie powiem, Lecz dawno nie widziałem ogłowia na jej głowie... R2D2
2010-11-25 21:49 |
| Widziałem Alika, jak wiózł na grzbiecie Jarka Lecz dobiegł do Platformy i przbrała się miarka brathubi
2010-11-26 22:02 |
| heh takie rzeczy to nie w tej stajni ^^ ) Widziałem instruktorkę co stoi na placu Oczko żółte, twarz blada, widać jest na kacu jagn!
2010-11-29 21:27 |
| Więc Ja, Józef na szybko tak zreasumuję: Może Ruda ma i talent. Lecz mnie denerwuje Józef z Taboretu
2010-12-02 19:53 |
| Dodam jeszcze, że admin to typ bez sumienia, bo konia przepytuje z tabliczki mnożenia! J.E.Józef z Taboretu
2010-12-02 19:54 |
| Ruda, teraz na serio. To już nie przelewki. Nie pokazuj się w Warszawie bez pęczka marchewki! Józef z Taboretu
2010-12-02 19:56 |
| Słyszałam: okulista zalecił karoten? Niestety, koniokurzą tak leczą ślepotę... Widziałam kiedyś marchew w piwnicy leśnika - Niestety, już zeżarta przez jego kucyka. Widziałam - są w aptece zacne witaminki. Niestety, przyjdzie łykać je zamiast jarzynki. Ruda S.
2010-12-03 16:01 |
Ileż to razy człowiek dostawał ochrzan od instruktora za źle wyjechane narożniki, kwadratowe koła i nie wykończone figury... Ile razy podejrzewał, że ten leniwy zwierzak na dole idzie na łatwiznę albo - no przykro mi - jest po prostu głupi. A tu okazuje się, że wręcz przeciwnie, głupi to jest ktoś inny i są na to dowody naukowe.
Wszystko przez szympansy i przez paru Szkotów. Otóż ludzie z St Andrews, nota bene najstarszego uniwerku Szkocji, porównali sposób uczenia się dzieci ludzkich i młodych szympansów. Okazało się, że ludzkie dzieci uczą się przez naśladownictwo wzorca, i za nic nie chcą zmienić tego, czego się nauczyły na prostsze i łatwiejsze rozwiązanie, nawet jeśli jest oczywiste. Natomiast szympansy, choć wstępnie wyuczono je tego samego rozwiązania co dzieci, natychmiast upraszczają sobie zadanie, gdy tylko jest to możliwe. Reguła ta sprawdziła się w niemal wszystkich badanych przypadkach.
Jeśli ktoś ciekaw szczegółów, to proszę bardzo, jeśli nie - to niech pominie następny akapit :)
Dzieciom i szympansom pokazano pudełko,które składało się z dwóch części - górnej i dolnej, zupełnie niezależnych od siebie. Tyle, że w pierwszym etapie eksperymentu ścianki były czarne i nie było tego widać. Nie używając słów, eksperymentator pokazał najpierw, że trzeba patyczek wetknąć w otworek na górze, potem podłubać w otworku na dole i wylatuje cukierek. Dzieci i małpy świetnie zajarzyły o co chodzi i wyciągały słodycze jak szalone.
Natomiast w drugiej części eksperymentu pudełko było identycznie skonstruowane, tylko że przezroczyste. Wyraźnie widać było, że szkoda czasu na dłubanie na górze, bo to nic nie daje - po cukierek da się sięgnąć od dołu bez żadnych dodatkowych manipulacji. Szympansy od razu kupiły ten pomysł, natomiast żadne z dzieci nie odpuściło wyuczonej wcześniej procedury i dłubały najpierw od góry, a potem wyciągały patyczkiem łakocie z dołu. Naukowcy byli w ciężkim szoku - bo jakże to, małpy okazały się mądrzejsze od homo sapiens?
Co z tego wynika?
Ano bardzo prosta rzecz - że zwierzęta zawsze będą szły na łatwiznę, i że tylko ludzie wybierają trudniejsze, pozornie bezsensowne rozwiązania. Ale dlaczego? Przecież bardziej opłaca się strategia wybierania prostszych, bardziej ekonomicznych działań... No tak, ale jeśli chcemy szybko nauczyć się czegoś od innych, musimy kopiować ich zachowania, choć początkowo wydają się bez sensu. Podobnie, jeśli chcemy - albo musimy - rozwijać zaawansowane zachowania społeczne, trzeba zrezygnować z prostoty i ekonomii, a zamiast tego wydatkować energię na działania, które nie przynoszą bezpośrednich korzyści.
Co jest nie do pojęcia dla - na przykład - naszego konia.
Gdyby sam biegał po tym czworoboku, za nic nie wywijałby tych ósemek, nie podstawiał zadu, nie wyginał się tak i owak. Robi to tylko dlatego, że dosiadający go człowiek, ze swoim pokręconym umysłem, wymyślił sobie - skądinąd słusznie - że tak ma być. Tendencja do skracania drogi i generalnego ułatwiania sobie życia jest na stałe wpisana w koński wzorzec zachowań.
Z czego wniosek, że koń uczy się precyzji i "energochłonnego" sposobu poruszania tylko i wyłącznie ze względu na nas, okazując uległość i posłuszeństwo wobec jeźdźca - przywódcy i ufając, że wypełnianie jego poleceń ma mimo wszystko jakiś sens, choć on sam sensu w tym nie widzi.
Zatem, jeśli choćby na chwilę zrezygnujemy z roli przywódcy i zostawimy konia samemu sobie, natychmiast przejdzie on do zachowań "energooszczędnych", które tak irytują niektórych instruktorów, oczywiście nie wytykając nikogo palcami. Zupełnie zapomni o tym, czego "nauczyliśmy" go przed chwilą, bo dla niego to wcale nie była nauka, tylko komplikowanie mu życia.
Jeśli wtedy ogarnie nas gniew, wyjdziemy z roli "przywódcy łaskawego" i zaczniemy siłą egzekwować posłuszeństwo, koń z ufnego poddanego zmieni się w chytrego kombinatora, który za wszelką cenę będzie próbował się oszczędzać, bo niby dla kogo ma się starać? Dla antypatycznego, a nawet wrogiego głupka, który życia nie zna i każe wykonywać zupełnie niepotrzebną robotę? Zaczynają się wtedy przepychanki, podczas których koń często dowiaduje się, że jest silniejszy od swojego jeźdźca... a stąd już droga prosta na piaski czworoboku, że się tak lirycznie wyrażę.
No cóż, skoro dążymy do bliskości ze zwierzęciem stadnym - a trudno wyobrazić sobie większą bliskość niż między jeźdźcem a koniem - trzeba być konsekwentnym. Albo przyjąć na siebie odpowiedzialną rolę szefa i dobrze się z niej wywiązać, albo kupić sobie rowerek i na nim pomykać po ścieżkach.
| ~Carllo 2010-07-23 18:43 | i co Ty na to? |
| luzik 2010-08-01 13:50 | ja widze 21.... |
| luzik 2010-08-01 14:12 | a może jest ich 22... |
| ~bzyk 2010-10-30 22:03 | Widziałam Etykę pędzącą po lesie to musiał być chyba zeszłoroczny wrzesień |